Podpisz, podpisz – mówił głos z tyłu głowy. Od pewnego czasu ten głos nie pozwala zasnąć, nie pozwala się ruszyć, jeść, pić, siedzieć na krześle, leżeć. Ręka sama ułożyła się do podpisu. Dzień nie należał do zbyt wyjątkowych: było dżdżysto, pochmurnie, a za oknem powiewał wielki baner producenta pieluchomajtek. Może by to wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady? Głos z tyłu głowy powiedział NIE! Nie, ponieważ wyjście zasłoniła nowa reklama jogurtu. Nie ma z tej sytuacji wyjścia, no chyba, że podpiszesz. Podpiszę – powiedział, po czym wziął długopis do rąk.