Noc z soboty na poniedziałek była ciężka. Zbawienie przyszło przez kefir. Zjedliśmy po Wielkanocnym jaju i trochę okrężną trasą wyruszyliśmy do Kazimierza Dolnego. Nie zapomnieliśmy o gnatach, do których dedykowaną amunicją jest woda! Łukasz pozazdrościł chłopakom z OSP sikawki, dlatego postanowiliśmy im ją zabrać. Z naszej strony nie było sprzeciwu ani niewygodnych pytań. Przygotowanym wcześniej wozem bojowym spróbujemy odbić to co dla nas dzisiaj najcenniejsze – MEGASIKAWKĘ!!!
featured, kazimierzdolny, Niemul, offroad, rozrywka, sport, warszawa, wielkanoc