Tutaj chyba każdy wie, o co chodzi. Windsurfing to surfowanie za pomocą wiatru. Jest to bardzo popularny w Europie sport wodny, nawet bardziej popularny na naszym kontynencie niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie go wymyślono.
To właśnie dwóch Amerykanów, a dokładniej Kalifornijczyków: żeglarz i konstruktor lotniczy Jim Drake oraz surfer i matematyk Hoyle Schweitzer, razem z grupą przyjaciół z Los Angeles pod koniec lat sześćdziesiątych stworzyli deskę windsurfingową. Oczywiście nie byli pierwszymi, którym ten pomysł przyszedł do głowy. W różnych częściach świata już wcześniej próbowano połączyć deskę surfingową z żaglem, lecz to właśnie ci dwaj panowie są autorami określenia “windsurfer”, które zostało opatentowane w 1973 r. w USA.
Deski używane w tym sporcie mają różną wyporność, od 60 do ponad 300 litrów, naturalnie im dłuższa deska, tym większa wyporność. Długość deski i wielkość żagla dobieramy zarówno do naszej wagi i wzrostu, jak i stopnia zaawansowania umiejętności, którymi możemy się pochwalić.
Oczywiście, tak jak każdą dyscyplinę sportu możemy podzielić na różne odmiany, tak i windsurfing ma swoje kategorie: Freeride, Freestyle, Slalom, Formuła, Speed, Wave.
To jest najbardziej ogólny podział tego sportu. Żeby w ogóle nauczyć się pływać, trzeba uzbroić w cierpliwość i mieć sporo pęgi w portfelu. Na różnych forach można wyczytać, że kurs podstawowy trwa zazwyczaj około 12 godzin wraz z teorią. Ja z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że ci, którzy tak piszą, mają rację. Przy czym godzina indywidualnej nauki to koszt minimum 50 zł.
Windsurfing można uprawiać na otwartym morzu, w zatoce, na jeziorach czy nawet rzekach. I rzeczywiście, zarówno w okolicach wielu jezior, jak i na całym Wybrzeżu nietrudno znaleźć szkółkę winda. Każda technika, jak łatwo się domyślić, charakteryzuje się czymś innym. We freestyle chodzi oczywiście o robienie trików, wave polega na ujeżdżaniu fal, speed natomiast to konkurencja, którą uprawia się przy silnych wiatrach, co pozwala uzyskać niesamowite prędkości.
Wyobrażacie sobie połączenie tych trzech elementów w jedno? Redbull to zrobił, organizując imprezę Storm Chase, gdzie zadaniem surferów jest ujeżdżanie fali i robienie trików, a to wszystko podczas sztormu! Mega ekstremalny i prestiżowy event – ci, którzy biorą w nim udział, zaliczają się do czołówki światowego windsurfingu. Wyobraźcie sobie kilkunasto-, a czasem kilkudziesięciometrowe fale, które rozbijają się o brzeg, i pływających po nich, wyskakujących i robiących triki windsurferów. Ogromna dawka adrenaliny!
UltraNiemul
Dziś nasze miano leci do Macieja Rutkowskiego, który jest:
– 14-krotnym Mistrzem Polski
– 2-krotnym młodzieżowym Mistrzem Świata
– młodzieżowym Mistrzem Europy
– 2-krotnym Mistrzem Świata juniorów
– 2-krotnym Mistrzem Świata juniorów młodszych
– 2-krotnie był w pierwszej piątce Mistrzostw Świata seniorów
– zajął 3. miejsce w Pucharze Europy seniorów
Jest to jedyny w Polsce zawodowy windsurfer.
Smaczek
Pierwszym smaczkiem będzie Antoine Albeau, który po raz kolejny bije rekord prędkości, i to ustalony przez siebie. Pierwszego listopada 2015 r. legenda francuskiego windsurfingu poprawiła swój rekord, płynąc 53,27 węzła, czyli 98 km/h!
Smaczek
Drugim smaczkiem dzisiaj będzie Levi Siver, który jako pierwszy w historii człowiek zjechał z ośnieżonej góry na desce windsurfingowej. Dokonał tego w Japonii, oczywiście sama deska była specjalnie przygotowana do tego wyczynu.
deska, ekstreme, ekstreme sport, featured, hel, Jim Drake. Hoyle Schweitzer, Maciej Rutkowski, Niemul, sport, sport wodny, surfing, szkółka windsurfingu, wiatr, wind, wind surfing, windsurfing, woda, zatoka