[sg_popup id=2]

Uncategorized

Ballada o drewnianym Commodore

13 Gru , 2015  

Mamy dzisiaj dla Was radosny wpis o tym, jak żyje nam się coraz lepiej w tym szarym jak sweter kraju. Nie mamy ostatnio zbyt dużo czasu na dzielenie się z Wami nowinkami z dziedziny podwórkowego know-how mp3, gdyż montujemy 1000 – calowe plazmy w swoich gabinetach.
Dominik kończy właśnie montaż mikrofalówki mieszczącej tonę ryżu z kurczakiem, a Mateusz zamontował lodówkę o pojemności czterech kontenerów z makrelą. Szykujemy się na sankcje. Gazeta Prawna donosi nam, że klienci, którzy kupią duży sprzęt AGD, a nie oddadzą zużytego urządzenia, poniosą opłatę depozytową. Cieszymy się – też jesteśmy eko: chodzimy w ubraniach z muliny i pierzemy w rzece. Niestety jest pewien szkopuł:

Opłaty nie unikną osoby, które będą chciały dokupić do domu kolejną sztukę danego urządzenia, np. telewizor, a nie będą mieć odbiornika do oddania, albo postanowią przekazać starą, ale wciąż działającą lodówkę komuś z rodziny, zamiast oddać ją w sklepie przy zakupie nowej. Konsumenci mają mieć za to zapewniony bezpłatny odbiór elektroodpadów bezpośrednio z domu. Taką możliwość musieliby oferować zarówno właściciele tradycyjnych sklepów, jak i branża e-commerce.

Cieszymy się podwójnie: zaczynamy szukać drewnianych monitorów, a zapłacimy za nie muszelkami. Opłata miałaby wynosić 20 zł przy każdym zakupie:

Pomysłodawcy argumentują, że 20 zł to nie jest wielka kwota w skali ceny lodówki czy telewizora, a poza tym opłata będzie pobierana jedynie od ok. 20 proc. transakcji, w przypadku których konsument nie zwraca zużytego sprzętu.

Na szczęście jest to dopiero projekt ustawy, pisany oczywiście na kamiennych tabliczkach, które po wytarciu literek nadają się do ponownego użycia. My natomiast pracujemy dalej nucąc pod nosem: nie mogę Ci wiele dać, bo sam niewiele mam .

, , , ,