Wyobraźcie sobie taką sytuację: zaczynacie pić piwo z przyjaciółmi w domu, później przenosicie się do klubu, nad ranem lądujecie pod sklepem (oczywiście z piwem), a kończycie z zakupionym trunkiem na grillu u znajomych. Wiecie jak nazywa się fachowo ten proces? To alkoholizm. Wystarczy jednak zamienić piwo na urządzenie mobilne lub stacjonarne, aby wkroczyć w świat pojęć niezauważalnych dla zwykłego śmiertelnika: meshing i shifting.
Zapewne zdarzyło Wam się oglądać nasz odcinek na dużym ekranie, komentując go na Facebooku, szukając jednocześnie głównych bohaterów na Tinderze. Zjawisko to można zaobserwować najczęściej podczas spotkań piłkarskich. W Polsce dodatkowo wykorzystywany jest przekaz głosowy (przez otwarty balkon). Ta sytuacja również ma swoją nazwę – to meshing, czyli jednoczesne używanie różnych urządzeń w poszukiwaniu podobnych treści. Laptop plus telefon to najpopularniejsze połączenie, głównie za sprawą aplikacji mobilnych.
Wróćmy jednak do naszego wyjściowego schematu. Oglądacie najnowszy odcinek Niemula na swoim laptopie. Musicie właśnie wyjść, ponieważ za chwilę zaczynają się wykłady na uczelni (lub zamykają sklep nocny). Niemul wciągnął Was jednak tak, że postanawiacie kontynuować seans na tablecie w komunikacji miejskiej. Wchodzicie na aulę, jednak przesadą byłoby zwracanie uwagi wykładowcy sztuczną brodą Węgorza (zrobiła ją ta sama firma, która stworzyła pająka Wardęgi). Odpalacie zatem pod ławką Niemula na swoim smartfonie (nie musicie wyłączać Tindera). Wiecie jak nazywa się to zjawisko? To miłość. Jednak z technologicznego punktu widzenia nazywamy to shiftingiem, czyli sekwencyjnym wykorzystaniem różnych urządzeń w poszukiwaniu podobnych/tych samych treści.
Mamy nadzieję, że wiecie już jakimi ludźmi chcecie być w życiu. Zapamiętajcie jednak: w przypadku alkoholu meshing nie jest wskazany.
meshing, Niemul, pasja, shifting, sport, technologia