jamaniemula

DESKA Z LATAWCEM – KITE SURFING JAMANIEMULA

30 maja , 2017  

Kitesurfing to dziecko surfingu, które złapało wiatr w żagle, a raczej w latawiec. Technicznie kite podobny jest do windsurfingu, jednak różni się np. sposobem prowadzenia deski – w kitesurfingu deskę prowadzi się na krawędzi (podobnie jak na snowboardzie), na windzie zaś prowadzi się deskę płasko.

No i zamiast żagla mamy wielki latawiec, który w zależności od siły wiatru może mieć rozmiary od 1m2 do ponad 20m2. Deski w zależności od tego, co chcemy na nich robić mogą mieć strapy, bądź wiązania, ale równie dobrze mogą ich nie mieć. Mogą być krótkie jak do wake albo prawie takie jak do surfingu.

 

Kitesurfing narodził się stosunkowo niedawno, bo w latach 70. Wtedy właśnie ludzie pomyśleli o połączeniu deski ze spadochronem systemem trapezowym, przez pas zakładany przez zawodnika. Zajawka bardzo szybko rozniosła się na cały świat, tym bardziej, że pływać można na każdym akwenie wodnym, gdzie jest wiatr. A dobry podmuch może nas rozpędzić do 100 km/h i unieść w górę nawet na 30 metrów!

Jak mówiłem, pływać można wszędzie, gdzie wieje, a każdy dobrze wie jak wieje nad naszym polskim morzem. Na Helu całe ekipy kiterów pokazują, co potrafią. A czego jest najwięcej nad polskim morzem? Parawanów! I tak też chłopaki potocznie nazywają latawce do kitesurfingu.

 

Na kite są przeróżne dyscypliny – freestyle, wyścigi, surfing, czyli pływanie na falach, parki jak na wakeparkach. W zależności co chcemy robić, wybieramy odpowiednią deskę i latawiec.

I mimo tego, że jest to sport indywidualny, to jednak ciężko jest wyobrazić sobie pływanie samemu. W ekipie zawsze jest weselej na plaży i bezpieczniej na wodzie. Kite, jak każdy surfing, to swego rodzaju styl życia. Często wiąże się z podróżami po całym świecie w celu szukania nowych ciekawszych spotów i poznawaniem nowych ludzi. Na kite często spotyka się wakeboarderów, surferów, snowboarderów i wszystkich, którzy zajarani są sportami wodnymi.

 

Całkiem niedawno kolega opowiadał mi historię o tak zwanym “strzale z kursanta” – Ci, którzy studiowali na AWF w Warszawie mogą wiedzieć o co chodzi. Historia miała miejsce rok temu, na początku jego przygody z kitem. Pewnego pięknego, wietrznego dnia złapał deskę, złapał latawiec i wyskoczył na wodę. Wtedy jednak nie wiedział jeszcze, że jak przyciągniesz bar do klatki to latawiec się zamyka łapiąc wiatr i może Cię wyrzucić mocno w górę. Ani się obejrzał był już 20 metrów nad wodą, a upadek podobno nie należał do przyjemnych. To właśnie nazywa się “strzałem z kursanta”.

 

UltraNiemul

Dziś UltraNiemul ląduje w rękach Jacka Gadzinowskiego, bardziej znanego jako Jack Gadovsky. Ten człowiek swoim stylem życia tłumaczy, co to jest Niemul. Wiele lat spędził na pracy w korporacjach aż w końcu rzucił etat, zaczął podróżować, poznawać ludzi, pływać na kite i wszystko to filmować i wrzucać do sieci. Może nie jest mistrzem świata i okolic, ale bardzo spodobało mi się jego podejście do życia. Myślę, że UltraNiemul zasłużony.

 

Smaczek

A w smaczku zobaczycie dziś naszego sąsiada – Marek Zach z Czech pokaże wam, że do kite nie zawsze potrzebna jest deska. Facet prawie kilometr przeleciał na latawcu!

 

, , , , , , , , , , , , , , , ,


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

8 + 12 =

no weź daj lajka, nie bądź dupa

Jeżeli podoba Ci się nasza strona to polub ją!